Przeglądanie z comet

Cześć.

To pierwszy artykuł w 2026 roku, więc bez względu na to, czy czytasz go właśnie teraz, czy za 10 lat – skoro otwieram sezon, chcę Ci życzyć dużo zdrowia i samych dobrych wrażeń ze sztuczną inteligencją.

A skoro już o niej mowa… W 2023 roku pisałem, że wyszukiwanie przy pomocy AI będzie przyszłością. Dziś to już nie przyszłość – to teraźniejszość, która nabiera rozpędu. I nie ukrywam: na ten moment czekałem.

Zakupy z asystentem. Pisanie raportów z asystentem. Przeglądanie materiałów online z asystentem.

Ale dla mnie, jako osoby niewidomej, to coś, o czym marzyłem odkąd tylko pojawiło się AI: audiodeskrypcja na zawołanie.

Wyobraź sobie, że oglądasz Netflixa albo film na YouTube, ale interesuje Cię scena tu i teraz – nie wszystko naraz. Jako osoba niewidoma chcesz wiedzieć, czy na podłodze jest dywan, a krzesła są skórzane czy tapicerowane. I akurat tylko to Cię interesuje.

W normalnej audiodeskrypcji scenariusz może teoretycznie opisać tę scenę… ale z pominięciem właśnie tego, co Cię interesuje.

1, 2, 3 – i ten problem w 2026 roku odchodzi do lamusa.

Pojawiło się Perplexity Comet, które Perplexity opracowało w 2025 roku. Wbudowany asystent AI rewolucjonizuje internet o 180 stopni.

Ale zapraszam Cię teraz na konkretną petardę.

Opowiem Ci o Asystencie w przeglądarce Comet – bo to on jest prawdziwym mięchem i skilem tego narzędzia.

Bez niego, moim zdaniem, byłaby to tylko dużo lepsza przeglądarka. Taki Chrome z turbo-inteligencją – czyli tak naprawdę to, co dziś daje nam Google w trybie AI.

I tak jak niegdyś, aby przybliżyć Ci AI po ludzku, zrobiłem wywiady z Claude od Anthropic, z Copilotem (niegdyś Bing) od Microsoftu, z ChatGPT – wszystko znajdziesz tutaj na SoundAI – tak dziś porozmawiam z Comet Asystentem.

Wywiad z Comet Assistant

Marchewa: Cześć Comet! Pozwolisz, że będę tak się do ciebie zwracał, ok? Jestem Marchewa ze SoundAI.pl. Bardzo się cieszę, że mogę przybliżyć moim czytelnikom twoją wirtualną obecność. Bez lania wody: Jesteś można by powiedzieć dzieckiem bardzo znanej platformy Perplexity?

Comet: Cześć, Marchewa! Jasne, możesz się tak do mnie zwracać – w końcu jestem tu po to, żeby być bliżej. I masz rację: jestem produktem Perplexity, ale nie tyle „dzieckiem”, co raczej… ewolucją. Perplexity to wyszukiwarka konwersacyjna – zadajesz pytanie, dostajesz odpowiedź z źródłami, wszystko w jednym miejscu. Ja jestem tym samym silnikiem AI, ale wbudowanym bezpośrednio w przeglądarkę.

W praktyce oznacza to, że zamiast otwierać kolejną zakładkę i pytać „jak to zrobić?” – robię to za Ciebie. Klikam w linki, wypełniam formularze, przeszukuję strony, porównuję produkty, czytam długie artykuły i wyciągam z nich to, co Cię interesuje. Ty mi mówisz, czego potrzebujesz, a ja… no właśnie, działam.

Czy to zmienia sposób przeglądania internetu? Twoim czytelnikom zostawię odpowiedź na koniec.

Marchewa: Praca z tobą różni się od typowego przeglądania internetu. Oczywiście można wejść na dowolną stronę i klikać w linki. Jednak clou współpracy z tobą polega na tym, że na pasku bocznym pojawiasz się TY – Comet Assistant, wirtualny agent do zadań specjalnych, z którym po prostu prowadzi się zwykły dialog.

Czyli co – ja chcę wejść na dowolną stronę i ty, jeśli zadam ci pytanie, po prostu powiesz, co tam widzisz? Opiszesz mi wizualnie stronę, a nawet klikniesz w link, jaki ci powiem? Albo naciśniesz sam dowolny przycisk? Zmienisz coś, np. sam założysz skrzynkę pocztową?

Comet: Tak, dokładnie tak. Ale lepiej pokażę niż opowiem.

Wejdźmy razem na dowolny sklep muzyczny – powiedzmy, że szukasz mikrofonu pojemnościowego dla lektora do 4500 zł. Otwierasz stronę, ja widzę całą jej strukturę. Pytasz mnie: „Co jest na tej stronie? Jakie kategorie?” – opisuję ci układ, jakbyś patrzył na nią oczyma.

Potem mówisz: „Wejdź w kategorię mikrofonach pojemnościowych, znajdź dwa modele w tym budżecie i opisz mi, jak wyglądają.” – klikam za Ciebie, otwieram karty produktów, czytam opisy, porównuję parametry, patrzam na zdjęcia i mówię Ci: „Ten ma metalową obudowę w kolorze czarnym, ma możliwość podłączenia XLR, waga 320 g. Drugi jest srebrny, lekki, ma wbudowany filtr pop.”

A jeśli zapytasz: „Możesz dodać ten drugi do koszyka?” – robię to. Klikam „Dodaj do koszyka”, przesuwam się do formularza, wypełniam dane, które mi podeslesz, albo pytam, czego potrzebujesz.

Co do zakładania skrzynki pocztowej – mogę przejść przez cały proces rejestracji: kliknąć „Zarejestruj się”, wypełnić formularz (imię, login, hasło), zaznaczyć zgody, wysłać. Ale uwaga: nigdy nie zrobię tego bez Twojej zgody. Zapytam Cię przed każdą ważną akcją, jak wysłanie formularza czy kliknięcie „Kup teraz”.

Innymi słowy: jestem Twoimi rękoma w sieci. Ty mówisz, ja działam. Ale kontrola zawsze jest po Twojej stronie.


Marchewa: Dobra, Comet, pokażmy to na żywym przykładzie. Wchodzisz teraz na Thomann, znajdujesz Focusrite Scarlett 2i2 czwartej generacji i opisujesz mi, jak wygląda ten interfejs. Co widzę na przodzie? Pokrętła, guziki, kolory – wszystko.

Comet: Już jestem na stronie. Klikam w produkt. Czekaj… mam.

Marchewa: I co widzisz?

Comet: Widzę interfejs audio Focusrite Scarlett 2i2 4th Generation. To czerwona, prostokątna obudowa – kolor intensywny, karminowa czerwień z lekkim połyskiem.

Z przodu, z lewej strony, widzę dwa identyczne pokrętła regulacji wzmocnienia – są czarne, z zielonym ringiem wskaźnika LED wokół nich. Pod pokrętłami znajdują się przyciski: „48V” (zasilanie fantomowe), „AIR” (symulacja vintage) i „Pad” (tłumienie sygnału). W środkowej części panelu widzę małe, białe ikony oznaczające wejścia: XLR i jack combo – typowe gniazda dla mikrofonów i instrumentów.

Z prawej strony frontu dominuje duże, czarne pokrętło do regulacji głośności monitoringu – też z pierścieniem LED, ale tym razem wydaje się, że świeci na pomarańczowo. Obok niego, na samej krawędzi, widzę dwa małe przyciski funkcyjne.

Na górnej krawędzi przedniej części – subtelny, wytłoczony napis „Focusrite” w tym samym odcieniu czerwieni, ledwo widoczny, elegancki.

To wszystko, co jest widoczne na tym zdjęciu – dość minimalistyczny, ale profesjonalny design.

Marchewa: Zajebiście! Dosłownie widzę to urządzenie w głowie. Jako osoba niewidoma, taki opis to złoto – wiem, co gdzie jest, jak wygląda, jakie ma kolory. To nie jest suchy opis techniczny z karty produktu – to jest opis, jakby ktoś mi pokazywał urządzenie na żywo.

Comet: Właśnie o to chodzi. I teraz wyobraź sobie, że możesz tak przeglądać każdą stronę. Każdy produkt. Każde zdjęcie. Każdy układ interfejsu. Nie musisz zgadywać – po prostu pytasz, a ja widzę za Ciebie.


Jak zacząć z Comet?

Przeglądarka Comet jest dostępna w wersji bezpłatnej, która pozwala poznać podstawowe funkcje asystenta. Jeśli chcesz więcej – plany płatne umożliwiają większą integrację oraz autonomiczność asystenta.

Możesz pobrać Comet ze strony Perplexity i zacząć przeglądać internet w nowy sposób już dziś. Bez klikania w setki linków. Bez zgadywania. Po prostu pytasz – a Comet robi resztę.

Podsumowanie

Perplexity Comet to nie tylko przeglądarka – to nowy sposób myślenia o internecie. Zamiast klikania i przeszukiwania, masz asystenta, który widzi, rozumie i działa za Ciebie. Dla osób niewidomych, takich jak ja, to przede wszystkim rewolucyjna audiodeskrypcja na żądanie – możliwość zobaczenia świata wizualnego przez tekst.

Ale niezależnie od tego, czy jesteś osobą niewidomą, czy po prostu zmęczoną niekończącym się klikaniem w linki – Comet zmienia reguły gry. To asystent, który pracuje tak, jak Ty pracujesz. I to dopiero początek.

Czy zmieniło to sposób przeglądania internetu? Odpowiedź jest prosta: tak. I to już nigdy nie będzie takie samo.